STYCZEŃ MIESIĄCEM ZMIAN?

with 1 komentarz

 

Myślę, że bardzo wiele osób chciałoby zmienić coś w swoim życiu lub w sobie. Właśnie nadejście Nowego Roku, pierwszy miesiąc tego roku, jest często okazją dla wielu, aby powziąć mocne postanowienie zmian. Pozwolę sobie na podzielenie się z Państwem moimi przemyśleniami na ten temat.

 

Moją osobistą refleksją jest to, że może warto z naszymi zmianami nie popadać ze skrajności w skrajność. Myślę, że złotą dewizą powinien być umiar. Chodzi o to, żebyśmy po przeprowadzonych zmianach mogli poznać siebie samych. Gdy ktoś na przykład pali papierosy jest dobrze po prostu je ograniczać, palić choćby o jednego mniej, lub gdy ktoś ma za mało ruchu na świeżym powietrzu czy też gimnastyki, to dobrze jest znaleźć sposoby, aby te brakujące aktywności wdrożyć. Na przykład mniej oglądać telewizji, czy korzystać z internetu – wtedy znajduje się czas i ochotę na służące zdrowiu i dobremu samopoczuciu czynności. Zasada małych kroków, drobnych zmian jest tutaj dobrze widoczna.

 

 

Zauważyłem, że przebywanie w ciszy pomaga bardzo w lepszej koncentracji i podjęciu właściwych decyzji. Wobec faktu, że jesteśmy otoczeni morzem informacji, różnych propozycji, dobrze jest zorientować się, które z nich są nasze osobiste – nam potrzebne, a które są jakby narzucone z zewnątrz. Czy na pewno to jest nasze postanowienie, czy poszliśmy za tłumem?

 

Jeśli już zdecydujemy się wprowadzić w życie jakieś postanowienie, warto także podzielić się nim z kimś innym, na przykład bliskim z rodziny czy kolegą lub koleżanką z pracy. Mogą pomóc nam w momentach zwątpienia, przypomnieć o naszym postanowieniu, a może i wspólnie z nami w nich trwać?

 

 

Wypływa tutaj miły dla nas wniosek, że przeprowadzając zmiany możemy odczuwać przyjemność i satysfakcję. Pamiętajmy jednak, by wciąż zachować umiar, ponieważ perfekcjonizm tak jak samotność nie zawsze są dobrymi doradcami, mogą przysłonić naszą drogę do zmian. Złotym środkiem jest równowaga – ewentualna porażka w realizowaniu postanowień, nie będzie wtedy tak bolesna. Rozważmy właściwy moment na zmiany, nie róbmy nic na siłę, podążajmy za wewnętrznym głosem. Niech to będzie naturalny proces, a nie przymus związany z datą w kalendarzu.

 

 

A jakie zdanie mają Państwo w tej sprawie? Czy mieliście jakieś postanowienia na początku tego roku? I czy trwacie w nich dalej? Piszcie, dzielcie się swoimi przemyśleniami w komentarzach pod tym artykułem.

 

Autor: Robert – uczestnik WTZ, pasjonat życia, wolności i kontaktu z przyrodą

 

Komentarze

  1. Mała Mi
    | Odpowiedz

    Metoda małych kroków jest dobra. Ja osobiście nie staram się robić postanowień, bo jak robię to mi nie wychodzi! ☺ Raczej idę na żywioł – próbuję i albo się uda, albo nie. Po prostu. To nie znaczy jednak, że nie będę próbować dalej ☺ Pozdrawiam wszystkich, którzy się nie poddają!

Zostaw swój komentarz