PISANKA – królowa wielkanocnego koszyka

with 2 komentarze

 

 

Dawno temu wierzono, że to zając składa jajka – tak, tak. To nie żart. Zakopanie pisanki w ziemi zapewniało urodzaj i ochronę od pożaru. Jeśli rozrzuciłeś po polu skorupki pisanek – miałeś murowany urodzaj zbóż. Jak wrzuciłeś do ogrodu – trzeba było spodziewać się gigantycznej kapusty, której nie śmiała tknąć żadna gąsienica 🙂 Chciałeś być zdrowy – trzeba było myć się w wodzie, w której gotowały się jajka na pisanki. Takie to proste! 🙂 A dziś latamy do lekarzy! Wierzeń było bez liku. Niewiele z tego zostało. Dziś wierzymy w co innego, ale pisanka niezmiennie pozostaje piękną i niezbędną ozdobą koszyka wielkanocnego. Jest tradycją. Często dajemy ją w prezencie. Jest królową ozdób wielkanocnych. Bo czy ktoś wyobraża sobie Wielkanoc, bez pisanki? 🙂

 

 

Jak stara jest pisanka?

 

Trudno w to uwierzyć, ale pisanka nie jest „młodym” tworem. To nie Polski wymysł – niestety. Pierwsze pisanki są z Mezopotamii (czyli wyrób sumeryjski i baaaardzo stary). Pisanki malowano już w czasach cesarstwa rzymskiego.

 

Warto wiedzieć o Ostrówku, na Śląsku. To Polska wyspa i jest jak Egipt – ze swoją głęboką archeologiczną historią. Zmienia naszą słowiańską tradycję z każdym nowym odkryciem. To tam znaleziono pierwszą najstarszą słowiańską pisankę, która pochodzi z X wieku. Wiemy na pewno, że wzór był pisany roztopionym woskiem. Była kładziona do barwnika – miała brunatnoczerwony kolor, najprawdopodobniej moczono ją w łupinie cebuli lub ochry. Wydrapywanki natomiast pojawiły się na Śląsku Opolskim w XIX wieku – i zawędrowały aż na Lubelszczyznę, gdzie obok batikowych są tradycyjnymi pisankami naszego regionu. Pisanka podczas procesu chrystianizacji została włączoną do kanonu symboliki wielkanocnej. Od tamtej pory symbolizuje przyrodę, która rodzi się do życia na każdą wiosnę oraz symbolizuje oczywiście Zmartwychwstanie.

 

 

Tradycja

 

Jestem wśród tych szczęściarzy, którzy od małego byli angażowani w tradycję. Pamiętam czas, kiedy babcia uczyła mnie farbowania jajek w obierkach po cebuli. Nie mogłam się doczekać ich wyjęcia! Były przepięknie czerwonobrązowe. Wyskrobywałam w nich wzory. Myślałam wtedy, że to jedyna tradycja lubelska i byłam w nią bardzo zapatrzona. Nie wiedziałam, że jest starsza tradycja. Gdy dorosłam, życie postawiło mnie przed innym wyzwaniem. Bardzo lubelskim batikiem 🙂

 

 

A więc batik…

 

Najbardziej znane batiki pochodzą z Indonezji, a dokładnie z Jawy. Ta forma barwienia tkanin płynnym woskiem ma już ponad dwa tysiące lat i jest znana od starożytnego Egiptu. Pojawia się w Azji, w Indiach, w Japonii i w Afryce. Do nas dotarła jako forma barwienia jajek i stała się naszą tradycją. Zasada jest jednak ta sama. Płynnym woskiem maluje się wzory na wybranej powierzchni, następnie wkłada do barwnika. Po ufarbowaniu zdejmuje się wosk. Czynność można powtarzać z różnymi barwnikami, aż do uzyskania zadowalającego efektu.

Sposób tworzenia lubelskiej pisanki batikowej poznałam na warsztacie prowadzonym przez jednego z Lubelskich Twórców Ludowych i z miejsca zakochałam się w tworzeniu pisanek w ten właśnie sposób. W pracy uczę tego w mojej pracowni pamiątkarstwa.

 

 

Bogactwo Lubelszczyzny

 

Pisanek się nie maluje. Pisanki się pisze 🙂 Pisanki batikowe są bardzo lubelskie, a tradycja Lubelszczyzny jest piękna! Do dziś technikę batiku spotkamy w pasie ziem wschodnich i nie tylko. Batik spotkamy na Kurpiach, Mazowszu, regionie rawsko – opoczyńskim, kieleckim i radomskim.

 

Na Lubelszczyźnie oprócz nazwy pisanka, możemy spotkać takie nazewnictwo jak: kraska, kraszanka, pisa, pisęka, malowanka. „Byczki” (kraszanki) to były jednobarwne pisanki bez ornamentu, a te które były kolorowe z ornamentem nazywano „jałóweczkami”. Gładkie czarne pisanki – to „kruki” i „czarnulki”.

 

Wzornictwo w pisankarstwie jest bardzo zróżnicowane i przysposobione do konkretnego regionu. To bardzo ciekawe zagadnienie. I na pewno warto je studiować. Pozwala nam to często zdefiniować nasze „korzenie”. Każdy powinien zadać sobie pytanie: „jakie pisanki robiłem w dzieciństwie”?

 

 

Narzędzie

Narzędziem służącym do nakładania wosku jest kopystka poprzeczna, zwana również lejkiem, pisakiem, rysikiem. To kawałek metalu, kiedyś wyklepywany np. z blaszki sznurowadła, obecnie przycięty np. z puszki po coli. Wywija się go z jednej strony na grubej igle, mocuje pod katem prostym na patyczku za pomocą drucika. Dzięki temu, rysikiem zamoczonym w roztopionym wosku pszczelim możemy nanosić wzory precyzyjnie, malowane linie są cieniutkie, ornamenty bardzo drobne.

 

 

 

Wzory

Lubelszczyzna, to przede wszystkim wzory takie jak: krzyż, „drzewo życia”, trykwetr (tzw. triskelion), swastyka, serce, słońce, rozeta, gwiazda, kogut. Bardzo znanym wzorem lubelskim, są np. „grabki”. W technice batikowej najpowszechniejsze było pisanie po powierzchni pisanki w układzie południk/równoleżnik, dzielono je na części o wielkości 1/4 i 1/8, po czym wypełniano symbolami zgodnymi z danym regionem.

 

 

Kolory

Barwniki roślinne były używane do czasu pierwszej wojny światowej. Obecnie stosuje się wspomaganie w postaci barwników chemicznych. Nadal popularne jest barwienie w łupinach cebuli.

 

Najpopularniejsze kolory to: czerwony, czarny, niebieski. Pojawił się później także żółty, zielony i fiolet. Każda barwa miała swoje znaczenie, do barwy były przypisane konkretne wzory i tak np. w powiecie lubelskim mogliśmy spotkać pisankę ze wzorem krzyża w stylizacji roślinnej z szerokimi pionowymi opaskami w kolorze tła: czarnym lub brązowym – barwionym w łupinkach cebuli.

 

 

Pokaż pisankę – a powiem ci skąd jesteś 🙂

 

Dawniej powstał jasno sprecyzowany podział, który pomagał usystematyzować etnografię pisanek na Lubelszczyźnie.

 

Północ: to był powiat puławski, lubartowski, lubelski, chełmski, janowski, krasnostawski. Tu przeważała ornamentyka roślinna o mało zróżnicowanej kolorystyce, przeważnie jednobarwnej.

 

Południe: to był powiat hrubieszowski, zamojski, biłgorajski, tomaszowski. Tu były popularne ornamenty spiralne oraz podobne do wzorów haftu, a kolorystyka była śmiała i wielobarwna.

 

 

Co dalej…

 

Człowiek bez pamięci o tym jak kiedyś było, traci korzenie. Tradycja jest czymś wartym zachowania. Jest swoistym zapisem tego jacy jesteśmy – i kim w przyszłości będą nasze najmłodsze pokolenia. Przekazujmy choćby to, jak robić pisanki. Twórców Ludowych jest coraz mniej i są coraz starsi. „Spieszą” się, aby zostawić jak najwięcej po sobie i poprzednich pokoleniach. Pamiętajmy o tym co nas łączy – o naszej bogatej kulturze. Bo warto!

 

Napiszcie proszę o swoich wspomnieniach, rodzinnych tradycjach oraz jakie pisanki będziecie mieć w koszyku w tym roku 🙂

Wszystkim czytającym – życzę cudownych Świąt Wielkiej Nocy spędzonych w gronie najbliższych 🙂

 

Na zdjęciach utrwalono pisanki batikowe Autorki tekstu oraz uczestników z pracowni pamiątkarstwa. Wzory rysowała Autorka.

 

Autor: Joanna Demska – instruktor terapii zajęciowej w pracowni pamiątkarstwa. Na co dzień jestem molem książkowym, mam w domu kota Pędzla (mój osobisty terapeuta), uwielbiam sztukę i muzykę w każdej formie, cenię sobie kontakt z innymi ludźmi w pracy, cieszę się, że dane mi jest z nimi pracować każdego dnia.

 

Komentarze

  1. Dominik
    | Odpowiedz

    Witam. Będąc uczestnikiem SDS Misericordia robiliśmy pisanki. Bardzo mi się podobało. Niestety pisanki nie były w kolorowe wzory ponieważ nie pomalowałem flamastrami skorupki przed nałożeniem na nie wosku . Wzorki wyszły białe.

    • Pracownia pamiątkarstwa
      | Odpowiedz

      Dzień dobry Panie Dominiku 🙂 wszystko przed panem!! Sezon wielkanocny stworzy okazję do nauki! W WTZ pisanek batikowych uczy pracownia pamiątkarstwa. Można używać flamastrów – my idziemy za tradycją, korzystamy z wosku i barwników. Zapraszamy!!😁

Zostaw swój komentarz